Fajnie było cały sierpień urlopowo spędzić, ale trzeba wracać do pracy.

Ostatni weekend na działce poświęcony sprawom porządkowym. Zabrałam się za malowanie impregnatem płotu, bo już widać że poprzednie konserwacje nie wyglądają dobrze. Czas, słońce i deszcz robią swoje. A jest co malować, bo około 44 metrów bieżących. Tadeusz zabrał się za naprawę skalniaka, krety bardzo nam go “przebudowały”. Spróbuje zrobić go tak, żeby nie przychodziły go niszczyć.

Pięknie kwitnie angielska róża krzaczasta, którą kupiłam tego lata.

A także róża Golden shower, którą kupiłam jako pnącą, choć teraz patrząc drugi rok jak przyrasta jestem skłonna uznać, że jest krzaczasta bardziej niż pnąca.

Pierwszy raz na mojej działce zakwitł mikołajek i prezentuje się na niebiesko.

Powoli dojrzewają jeżyny. W zeszłym roku było tylko kilka owoców, a teraz może nawet będzie na nalewkę domowej roboty.

A tu kilka na deser do skosztowania.

Ciągle kwitnie i rozrasta się stokrotka afrykańska, pupilka Tadeusza.

W sumie nie znam ich nazwy, ale ładnie teraz kwitną. U nas nazywają te kwiaty motylkami, faktem jest że łatwo się rozsiewają.

W pełnym rozkwicie jest teraz rozchodnik, lubią do niego przylatywać owady.

Jeden z nowych mieszkańców ogrodu Perukowiec podolski został przywieziony z wyjazdu do Borów Tucholskich.

A na zakończenie panorama działki wykonana tydzień wcześniej – lato zatrzymane w kadrze.