Wrzesień… jesień?
Ostatni mój pobyt na działce jakoś mnie smutno nastawił… w lesie liście już spadać zaczęły, czyżby to początek jesieni? Już jakiś czas temu doszłam do wniosku, że nie mam za wielu odmian roślin kwitnących na jesieni, a ciągle jeszcze chce się kwiaty oglądać. Dlatego w przyszłym roku muszę zadbać o takie, kwitnące później.
W ostatnią niedzielę pogoda dopisała tylko do południa i wtedy zajmowałam się malowaniem płotu, chcę go zaimpregnować przed zimą, a jest co malować… Potem gdy miałam chwilkę czasu wolnego zaczęło padać i nie zrobiłam zdjęć, więc dzisiaj tylko parę słów tego co na działce, bez obrazu.
Tadeusz poszerza i poziomuje miejsce na budowę domku, wynegocjowałam troszkę większą powierzchnię dodając metr na szerokości domu. Daje to 5 metrów kwadratowych powierzchni dodatkowo, w sumie 30. W tym tygodniu mam przygotować plan rozkładu pomieszczeń, żeby Tadeusz mógł opracować konstrukcję i obliczyć ilość potrzebnego drewna.
Mam nadzieję, że w kolejny weekend pogoda dopisze i troszkę nowych zdjęć się pojawi.