Pracowicie minęła kolejna wizyta na działce, byliśmy w sobotę i niedzielę. Wykorzystywałam poprawę pogody na prace konserwatorskie – malowałam płot impregnatem. Z dumą muszę powiedzieć, że przeszło połowę udało mi się wykonać.

W słońcu działka ciągle wygląda optymistycznie, trawka ładnie się zieleni, tylko niektóre rośliny zmieniają barwy na jesienne.

Sobotni zachód słońca nad doliną zapowiadał niedzielę z piękną pogodą, jednak okazało się to złudne, bo niedziela była wietrzna i pochmurna, z mżawkowym deszczem, na moje szczęście niezbyt długo padającym.  Ale popatrzcie na niebo…

Nie zrobiłam wielu zdjęć, bo jak pisałam malowałam zawzięcie, ale kilka widoczków udało mi się złapać.

Na pierwszym grill z piwonią w czerwieniach i złotym kasztanowcem sąsiada.

Ładnie kwitnie jeszcze zawciąg nadmorski.

Troszkę zachodzącego słonka i od razu widać jesienne oblicze dereni.

Koło domu tuja szmaragdowa w wianku czerwonawych paletek bergenii – bergenia jest jedną z roślin, która zamieszkuje na działce od samego początku, pewnie dlatego ja lubię.

Czyż nie piękne te barwy?

I na koniec jeszcze jeden jesienny akcent, pod moją sosenką czarną pojawił się kolejny grzybek – tym razem przyjrzałam mu się dokładniej, a forumowicze pomogli mi ustalić, że to maślak. Za mało żeby się najeść, ale może pojawi się z czasem więcej grzybków.

Do następnego razu. :)