No i wróciłam z kolejnego wyjazdu w Bory Tucholskie. Są inne o każdej porze roku, nigdzie tego tak nie widać, jak w naturze. Weekendowy wypoczynek – tylko dwa dni, ale jak się wraca w pełni sił i pomysłów do cywilizacji. Oczywiście zrobiłam trochę zdjęć, by się podzielić wrażeniami.

Widok na leśniczówkę z drugiej strony jeziora.

Można spotkać różne ciekawe wytwory przyrody. Tutaj widać narośl na pniu drzewa.

A tu gdzie był jeszcze niedawno las – wycinka. Z takich drzew będzie drewno, także na nasz domek rekreacyjny. W tym miejscu leśnicy posadzą nowy las.

A tu zagłębie drewniane w Szlachcie.

Grzybowe pola… tyle, że niejadalne. Ale wyglądają malowniczo.

Taka narośl przypominająca jakiegoś zwierzaka rogatego…

I dalej lasem, borem…

Nad jeziorem błękit nieba i tylko po lesie widać, że… jesienny.

Na tropie młodziutkiej sarny.

A tu wielki-mały zwierzak, jeszcze mu nie zimno?

Wypoczęliśmy, ale nie tylko taki jest efekt wyjazdu. Głównym powodem było zamówienie drewna na budowę domku na działce. Na wiosnę będzie co robić – jak się tam było zyskuje się więcej szacunku dla lasu i gospodarki lasami. Ile lat musi rosnąć drzewo?