W pierwszą sobotę stycznia wybraliśmy się na jednodniową wizytę w Borach Tucholskich. Chętnie skorzystałam z możliwości odwiedzenia żeremi bobrowych, bo nigdy wcześniej z tak bliska ich nie widziałam.  Podmokła łąka i bagna w okresie pozazimowym nie są dostępne, chyba że ubrałoby się wodery, ale i to niebezpieczne. Teraz zimową porą wszystko ściął gruby (w miarę) lód i udało się dojść do samej siedziby bobrów.

Cóż to są żeremia? Żeremie, to siedlisko bobra. Bobry budują swoje siedliska z drzew, gałęzi, trawy i mchu. Jest to budowla nawodna, posiadająca podwodne wejście. Nora zaopatrzona jest także w otwór wentylacyjny.
Jeśli poziom wody nie jest stabilny, bobry budują tamę spiętrzającą wodę. Ścinając drzewa starają się, aby przewracały się one w kierunku rzeki. Żeremia budowane są w rzekach o wolnym nurcie. Kopią także nory w brzegach rzek oraz wałach przeciwpowodziowych lub w brzegach jezior. W przypadku braku takich dogodnych miejsc budują kopce z gałęzi i mułu, otoczone wodą – takie jak miałam okazję obejrzeć.

A tu już królestwo bobrów, zresztą widać od razu powywracane drzewa.

Całkiem ładne widoki obok żeremi i w drodze do nich. Trzeba przyznać, że w okolicy samego żeremia trzeba było uważać, bobry sobie “przecinają” krę i miejscami pod nogami słychać było, że cieńsza, niedawno zamarźnięta warstwa pęka…