Archiwum Luty, 2009

Gdy skrzata choroba dopada

Szamrok spał długo i mocno. Marian zauważył, że Szamrok kręcił się i bełkotał coś w jakimś nieznanym mu języku. Marian tylko czasem sprawdzał czy oddycha i poprawiał koc. W końcu gdy się Szamrok obudził twarz miał koloru bladego, bardziej niż zwykle…

Czytaj Dalej »

Czekając na…

W oczekiwaniu wiosny…
śni krokus pod śniegiem,
a sen ma radosny,
bo śni wspomnienia,
ciepłego słonka spojrzenia,
co duszę zmrożoną rozgrzewa i w złotą zmienia,
co daje siły, by śnieg nie miły,
przebić, rozwalić, przewiercić
i sprawić radość tym, co wiosny czekają…  (znalezione)

Jak dobrze mieć sąsiada

Dwa dni później Szamrok jakoś rano nie mógł wstać, było mu zimno i troszkę czuł się obolały. Wstał w końcu, ale ledwie mógł się utrzymać na nogach. Zrobił sobie śniadanie, ale apetytu nie miał, gardło trochę pobolewało. Próbował coś zrobić, może wyjść na spacer? Szybko jednak doszedł do wniosku, że za słabo się czuje i jakoś dziwnie mu zimno. Położył się do łóżka. Szybko zasnął.

Czytaj Dalej »

Okiem gospodarza

Obudził się rano. Rześki i ze sporą chęcią by coś zdziałać. Zaczął od umycia się i ogarnięcia swojej skromnej osóbki. Potem postanowił zjeść śniadanko. Miał jeszcze chleb i ser, który dostał w zawiniątku od sąsiada. To były dla niego rarytasy, szczególnie smakował mu chleb.

Czytaj Dalej »

Światło

- Jak to dobrze, że odważyłem się tam pójść – myślał Szamrok powoli wracając do budki – Łatwiej mi tu będzie mając sąsiada. Skoro mnie zapraszał, to mogę tam czasem zajrzeć – ciagnął dalej – Zresztą zupka była pyszna!
Nigdy nie jadł takiej zupy z grochu, okraszonej chrupiącymi skwarkami i pachnącej majerankiem, pychota! Uśmiechała mu się buzia na samo wspomnienie.

Czytaj Dalej »

Gościna

W pierwszym momencie Szamrok czuł się nieswojo, nie miał wielu kontaktów z ludźmi, ze względu na swój niewielki rozmiar był raczej w stosunku do nich nieufny. Ale stanął gdzieś niedaleko piecyka, bo tam było bardzo ciepło, a ciepła najbardziej mu brakowało. Z tej zwyczajnej “kozy” promieniowało przyjemne ciepło i przez szpary w szyberku można było nacieszyć oko iskrami z palącego się drewna.

Czytaj Dalej »

Ileż warte postanowienia?

Długo nie wytrwał w tym postanowieniu, bo śnieg śniegiem, ale chciałoby się poszukać czegoś do zjedzenia. Niewielkie zapasy Szamroka kończyły się, a zimno potęgowało wrażenie głodu. Postanowił zbliżyć się do domku Sama i podejrzeć, czy u niego nie ma resztek jedzenia. Gdy rankiem zobaczył, że Sam wychodzi z rowerem, narzucił na siebie ciepłą kamizelkę z kawałka króliczego futra, wziął kijek wędrowca z przybitym kawałeczkiem kolczastej skórki jeża – tak na wszelki wypadek, gdyby spotkał psa lub kota – i poszedł w kierunku domku Sama.

Czytaj Dalej »

Spacer na molo – Brzeźno

Wybraliśmy się na spacer nad morze. Lubianym miejscem takich przechadzek jest okolica mola w Gdańsku-Brzeźnie, gdzie można w niedzielę spotkać wiele spacerujących. Pogoda trochę wietrzna, ale temperatura w okolicy zera lub plus jednego stopnia pozwalała na spacerowanie. W dodatku czasem przez chmury przedostawały się promienie słońca, a i błękitu troszkę można było znaleźć.

Czytaj Dalej »

Byle do wiosny!

Pewnego dnia Szamrok obudził się i jakoś nie chciało mu się wstawać. Naciągał na głowę swoją niby-kołdrę z worka, ale wtedy odsłaniały się stopy, a że zbyt ciepło nie było, to podkurczył je szybko. Gdy się w końcu zdecydował wstać, zauważył że ze szpary spod drzwi nie wnika do budki światło. “Co jest??!” – zastanawiał się. Opatulił się i postanowił zobaczyć jaka jest pogoda na zewnątrz. Zaczął popychać drzwi, ale okazało się, że stawiają opór. Parę razy próbował je popchnąć i nic.

Czytaj Dalej »

Las

Szamrok każdego dnia wybierał się na spacer inną trasą. Nie ma co, ale powinien przecież poznać “swój” teren. Tym razem poszedł w kierunku lasu. Na granicy ogrodów działkowych jest tam metalowa furtka, zamknięta na zamek. Inna sprawa, że ktoś wziął i “spruł” część metalowej siatki. Bez problemu na teren działek może wejść każdy obcy. Szamrok poczuł się jak gospodarz i wcale nie był z odkrycia dziury zadowolony. Wyszedł nią jednak na zewnątrz. Przebiegał tam łuk leśnej drogi z jednej strony wznoszący się w górę, a z drugiej prowadzący nieco w dół. Wybrał drogę w dół.

Czytaj Dalej »

Następna strona »