Las

Szamrok każdego dnia wybierał się na spacer inną trasą. Nie ma co, ale powinien przecież poznać „swój” teren. Tym razem poszedł w kierunku lasu. Na granicy ogrodów działkowych jest tam metalowa furtka, zamknięta na zamek. Inna sprawa, że ktoś wziął i „spruł” część metalowej siatki. Bez problemu na teren działek może wejść każdy obcy. Szamrok poczuł się jak gospodarz i wcale nie był z odkrycia dziury zadowolony. Wyszedł nią jednak na zewnątrz. Przebiegał tam łuk leśnej drogi z jednej strony wznoszący się w górę, a z drugiej prowadzący nieco w dół. Wybrał drogę w dół.
Dziwna ta droga, nierówna, wysypana jakimś kruszywem, a idąc dalej odłamkami kafli z pieca, potłuczonymi kawałkami z czyjejś łazienki… Po lewej stronie drogi znajdował się jakiś jar, a w nim na dole sączył się leniwie leśny strumień. Szamrok szybko skojarzył, że przez podmokłe łąki i dolinę woda ta płynie do jeziora, nad którym już był.
Jednak na dnie jaru oprócz strumienia zobaczył kupy porozrzucanych śmieci. „Jakie to straszne śmietnisko!!! – wzdychał pod nosem – Przecież to nie jest las!!!”. Nie był to ładny widok, niestety… Tym bardziej, że po drugiej stronie w lesie też dojrzał śmieci, jakieś porzucone „ludzkie” rupiecie. Nie mógł na to patrzeć. Szybko poszedł dalej, a dalej było pole, jeszcze jedno pole i w oddali gospodarstwo. Przechodząc przez nasyp kolejowy z zarośniętymi, zardzewiałymi torami domyślił się, że tutaj dawno żaden pociąg nie jeździł. Poszedł w górę, omijając gospodarstwo, w oddali zobaczył osiedle domów z ogródkami, mały sklepik. „O! To pewnie tutaj Sam robił zakupy” – zgadywał. Wolał jednak nie zbliżać się do ludzi i zawrócił.
Gdy ponownie przechodził koło jaru zauważył, że rosną tam dzikie leszczyny i krzewy czarnego bzu. „Będę miał gdzie zbierać orzechy” – pomruczał sobie z zadowoleniem przerywanym myślą o porzuconych śmieciach. Nie podobało mu się to i zastanawiał się kto wyrzuca śmieci zaledwie kilka metrów za granicą działek… bezmyślne brudasy nie ma co!
Poszedł w kierunku furtki i z ciekawości w górę drogi przebiegającej w parowie. Rosły tam akurat głównie buki i trochę świerków. Troszkę poprawił mu się humor, bo zobaczył, że jednak nie cały las jest zaśmiecony. Pomyślał, że tu znajdzie orzeszki buczyny, którą bardzo lubi.