Archiwum Luty, 2009

Spacer nad jezioro

Szamrok rozglądał się za towarzystwem dla siebie. Na razie widział tylko przylatujące do ogrodu ptaki, które jak zwykle rozglądają się za jedzeniem, jakimiś nasionami, czy owockami pozostałymi na krzewach. Zobaczył też ślady po wizytach kreta. Na trawniku znajdowało się kilkanaście kopców, przykrytych częściowo śniegiem i zamarźniętych. Domyślał się, że kret w takich warunkach śpi sobie w korytarzu gdzieś pod ziemią.

Czytaj Dalej »

Bezdomny

Szamrok zaczął się przyzwyczajać do otoczenia. Kolejne dni upłynęły mu na rozglądaniu się wokół. „Jego” teren ma dobre ogrodzenie, więc nie ruszając się poza może czuć się bezpiecznie. No jedynie ptaki czy koty nie liczą się z płotami.

Już drugiego dnia zauważył swojego sąsiada z zamieszkałej działki. To jakiś dziwny człowiek, przygarbiony, w filcowym kapeluszu przewiązanym widocznie dla ozdoby białym sznurkiem, lekko kulejący. Gdy go zobaczył pierwszy raz szedł gdzieś z małym czarnym psem, takim zwyczajnym wielorasowcem. Piesek chyba młody, bo podskakiwał i radośnie szczekał, zaczepiając swojego pana. Oddalili się w stronę lasu, tam gdzie Szamrok jeszcze nie był.

Czytaj Dalej »

Słonecznik

Szamrok obudził się w dobrym humorze, okazało się, że budka z drewna dość dobrze chroni przed wiatrem i niepogodą, obity papą dach nie przecieka, to już niemało. Wygodne legowisko z jutowych worków pozwoliło mu się wygodnie wyciągnąć, to nie te czasy, gdy w dziupli spał zwinięty w kłębuszek. Gdy wyjrzał przez dziurę po sęku okazało się, że na dworze jest piękna, słoneczna pogoda. „Przydałoby się jakieś okno” – pomyślał. Szybko jednak pozostawił myśl o oknie. Postanowił wybrać się na spacer i poszukiwanie czegoś do jedzenia.

Czytaj Dalej »

Nowe mieszkanie

Gdy zamieszkał w budce narzędziowej wydała mu się ogromna, zawsze mieszkał w jakiś dziuplach, które na ogół były ciasne, a ponadto czasem miewał sublokatora, albo sam nim był. Wymagało to poświęcenia, bo jak lokator nieładnie pachnie, albo śpi całą zimę, to i nudno, i wcale nie śmieszno. Pewnie dlatego wybrał się w świat, żeby poszukiwać innego miejsca, swojego własnego.

Czytaj Dalej »

Szamrokowe opowieści

W niewielkim ogródku zamieszkał Szamrok. Jego imię miało przynosić szczęście, bo shamrock to koniczyna – symbol Irlandii.

Nikt nie wie jak się znalazł w tym ogrodzie, jest na tyle mały, że raczej z Irlandii sam nie przyszedł… no chyba, że go ktoś przemycił w walizce… w końcu nie tak daleko znajduje się lotnisko w Rębiechowie. Jednak tak naprawdę, to nikt nie wie tego skąd się wziął…

Postać jego zwyczajna, niewielka postura, dorosłemu człowiekowi sięgająca, co najwyżej, do połowy łydki… Rozumek jednak  niemały, zawierający się w przytłaczająco wielkim łebku, przykrytym nieodzownie wielkim kapeluszem z zabawnie przekrzywionym czubkiem. Mocno nasunięty kapelusz z pewnością ukrywa jakąś tajemnicę, a może zwyczajną łysinę…? Ze śmiesznymi buciskami zawiązanymi na sznurówki, zgrzebnymi spodenkami z workowej juty i koszuliną z surówki oraz wąsiskami i brodą wygląda całkiem podobnie do naszych lokalnych krasnali, tyle że nie jest taki barwny jak paw. I dobrze!

Dziwnie mi kogoś przypomina… hmmm

O przygodach Szamroka przeczytacie w kolejnych odcinkach. Zapraszam!

« Poprzednia strona