Życiorysy
Mariana zaciekawiła opowieść skrzata, przecież tak mało wiedział o życiu tych małych ludków, ba! do niedawna nie wiedział, że istnieją nie tylko w bajkach.
- A czego uczy się skrzat? – zapytał.
- Starsi ze skrzaciego rodu uczą młodych posługiwania się ziołami, tego jakie rośliny, do czego służą, jak się je wykorzystuje w życiu. Uczą o zwierzętach, o ich zwyczajach, o tym których unikać, a innych nie. Opowiadają o swoim życiu i przekazują swoją mądrość następnym pokoleniom – odpowiedział Szamrok.
- Czy skrzaty są długowieczne? Ile Ty masz lat?
- Ja mam 50 lat, ale jestem jeszcze młody, mój dziadek miał 150, ale opowiadał o takich co mają nawet 200! – odpowiedział grzecznie.
- No! No! Ładny wiek, ludzie żyją do stu, a często nawet mniej – podsumował Marian.
- A Ty ile masz lat? – zapytał Szamrok.
- Ja, 57 – odparł.
- No to jesteś młody tak jak ja – wywnioskował Szamrok.
- Taaaak, młody! No niech Ci będzie – odpowiedział z uśmiechem Marian – A może mi opowiesz jak trafiłeś tutaj?
- Gdy skończyłem swoją naukę musiałem z czasem szukać swego miejsca na świecie, tak jak inne skrzaty, jak moi rodzice. Dlatego wybrałem się z tobołkiem i w różnych miejscach bywałem, różne rzeczy robiłem, ale taka już dola skrzatów. Są i takie, które całe życie mieszkają w jednym miejscu, ale to nie dla mnie. Po prostu sobie wędrowałem i tu mi się spodobało, teraz jest tu spokój. Jak będzie zbyt gwarno, za dużo ludzi, to pewnie pójdę dalej… – nie skończył.
- Tutaj troszkę więcej jest ludzi od wiosny i w lato, a od późnej jesieni i przez zimę pustki. Zresztą nawet jak są sąsiedzi, to jest spokojnie, bo raczej dla odpoczynku tu przyjeżdżają – podsumował Marian.
- Aha, to dobrze! – odparł Szamrok, ale zaraz zadał najbardziej nurtujące go pytanie od czasu, gdy zobaczył Sama-Mariana po raz pierwszy – Jak to się stało, że mieszkasz sam na tych działkach? Nie wiem, może jestm zbyt wścibski, ale bardzo mnie to ciekawi.
- To długa historia… – zaczął Marian – a właściwie wcale nie taka długa. Miałem dom i żonę, nie mieliśmy dzieci. Gdy kilka lat temu moja żona zachorowała i potem zmarła, jakoś źle mi było samemu na świecie. Zostałem sam, bez przyjaciół, a jeśli miałem kolegów, to takich, którzy pili. No i jak bywałem z nimi, to i ja piłem. Jakoś nie wiem kiedy straciłem wszystko co miałem, potem pracę i nie miałem się gdzie podziać. A tutaj to trafiłem, bo mój daleki kuzyn ma tą działkę, ale z niej nie korzysta i pozwolił mi tu zamieszkać – popił herbaty i dodał – Jak tu zamieszkałem znalazłem pracę dozorcy na budowie i jakoś sobie radę daję jak widzisz.
- No to dobrze! – odparł Szamrok.
Przy rozmowie czas szybko minął, za oknem zrobiło się ciemno i Szamrok otulony kocem zasnął. Marian pozwolił mu pospać – sen jest dobrym lekarstwem.