Szamrok coraz więcej czasu spędzał na powietrzu, wolnymi krokami przychodziła w te okolice wiosna. Jeszcze parę dni temu leżało 20 cm śniegu, a krokusy zaczęły wychodzić na słonko. Coraz częściej na działki przyjeżdżali ludzie i skrzat mógł się im spokojnie poprzyglądać. Coraz częściej towarzyszył mu w tym kot Mariana, zwany Kickiem z powodu swojego dziwnego, zajęczego skakania. Na początku, jak pamiętacie, Szamrok trochę się go obawiał, jednak już się tak przyzwyczaił do zwierząt Mariana, a i one do niego, że nie bał się o siebie. Kiedyś, dawno temu zadrapał go kot, więc Szamrok w tym temacie był niezwykle ostrożny. Kiedyś z daleka wydawało mu się, że kot jest czarny, ale jak go zobaczył u Mariana z bliska okazał się prawdziwym, pręgowanym niczym tygrys kotem.

Mówi się, że koty chadzają własnymi drogami, Kicek jednak był niezwykle towarzyski. Być może nauczył się tego od Mariana, który od małego zabierał go na spacery, podobnie jak później swojego psiaka. Zresztą gdy tylko Szamrok cokolwiek robił w ogrodzie, to kot-towarzysz wszędzie był o krok za nim.

Pewnego dnia poszli na krótki spacer po działkach, Szamrok ze „swoim” przybocznym kotem Kickiem. Problem tylko w tym, że Kicek w pewnym momencie się przestraszył jakiegoś psa i myk – dał nura na jedną działkę. Szamrok dłuższą chwilę chodził wzdłuż ogrodzenia, ale Kicek nie wracał. To zaniepokoiło Szamroka. W końcu usłyszał jakieś błagalne miauczenie…

Znalazł dziurę w płocie i wszedł do ogródka. Zza domku dobywał się miaukliwy głos kota. Szamrok poszedł za dom i tam zobaczył Kicka zawieszonego w zaplątanej sieci nad beczką z deszczówką. Okazało się, że jak Kicek wpadł w popłoch, skoczył z dachu na dół i wpadł prosto w sieć, rozpiętą z pewnością przez kogoś jako osłona przeciw ptakom. Sieć była po zimie częściowo oderwana i na tyle luźna, że spadający kot zawinął się w nią niczym w kokon. Tylko między oczkami sieci wystawały bezładnie dwie jego łapki. Gramolił się i miauczał, ale wydostać się nie mógł. Szamrok po pierwsze nie mógł się tam dostać, a po drugie nie miał czym przeciąć sieci. Postanowił wezwać Mariana na pomoc.

Poszedł szybko do niego i opowiedział o Kicku w jakie tarapaty się zaplątał. Marian ubrał kurtkę, wziął nóź i poszedł za Szamrokiem. Musiał niestety wejść na cudzą działkę, no ale przecież musiał ratować swojego kota. Gdy go zobaczył oplecionego siecią, najpierw się roześmiał, a potem zaczął wyplątywać. Kicek wcale mu w tym nie pomagał, bo miotał się nerwowo, ale w końcu udało się go wyjąć bez przecinania sieci. Marian postawił go na ziemię i pogroził palcem, by ten nie skakał, gdy nie widzi dobrze na co skacze. We trójkę wrócili do siebie rozmawiając wesoło o przygodzie niesfornego Kicka.