Dzisiejsza niedziela, po przecudnej sobocie – można się było opalać!!! – zaskoczyła zimnym wiatrem i pochmurnym niebem. Dopiero jak po południu wracaliśmy do domu, zmęczeni pracą, słonko leniwie wyglądało jakby zza mgły. Jednak prace trzeba było wykonać.

W sobotę byliśmy w szkółce w Kokoszkach i zakupiliśmy kilka roślin oraz torf i korę. Dzisiaj trzeba było to wszystko posadzić.

Azalia japońska „Blue Tit” znalazła miejsce na trawniczku w okolicy przyszłego ogrodu japońskiego, będzie pasowała do tego zamysłu. Planuję posadzić obok niej kalinę koralową.

Dokupiliśmy „do towarzystwa” jedynaczce, a także by lepiej plonowały, drugą jagodę kamczacką.

Pierwszy na tej działce Clematis „Cecile”, dość odporny na przemarzanie, znalazł miejsce przy kratce do wspinania. Dla sąsiedztwa Lonicery i rosnącej u dołu młodziutkiej Hortensji drzewiastej. Na razie malutki patyczek z kilkoma listkami, ale clematisy rosną dość szybko.

Kolejne podejście do hodowli ognika, parę lat temu jeden (posadzony w gazonie) nam wymarzł. Tym razem został posadzony bezpośrednio do gruntu.

Posadziliśmy także 3 krzewy Borówki amerykańskiej – odmiany: Bluecrop, Berkeley i Puru. Na razie z trawnika wygospodarowaliśmy trójkąt, na którym będą królować borówki. Później zostanie połączony z kompozycją iglaczków, a w przyszłości chcę tam wprowadzić wrzosy, wrzośce i inne „co wolą kwasy”. ;)

Przejawów wiosny na działce jeszcze nie za wiele, ale kilka już mnie cieszy. Pięknie wychodzą z podziemi cesarskie korony.

Pierwiosnki kuliste białe i niebieskie bedą niedlugo kwitnąć…