Wielkanoc na działce

Dedykacja: Dowiedziałam się, że „Szamrokowe opowieści” czytają chętnie niektóre dzieci, a że odcinek także o dzieciach, więc ten odcinek specjalnie ode mnie dla Nich (Daniela).
Nadeszła Wielkanoc i pogoda zrobiła się bardzo ładna. W kolejną niedzielę od rana na sąsiedniej działce – dzielącej odcinek między domkiem Mariana a działką Szamroka – zrobił się duży ruch. Przyjechali sąsiedzi, których Szamrok jeszcze nie znał dobrze, małżeństwo z dorosłym synem. Od kilku dni panowie przyjeżdżali i robili jakiś remont wewnątrz domku. Teraz, gdy się zrobiło ciepło dołączyła pani, a także przyszli jej rodzice, którzy mają działkę niedaleko, przy drodze do stawu.
Zabrali się ochoczo do grabienia zeszłorocznych liści i sprzątania, po czym rozpalili ognisko, by je spalić.
Około południa na działkę przyszli – na piechotę, co go zdziwiło – Daniela z mężem i dwójką młodych ludzi. Przywitali się ze skrzatem, wtedy okazało się, że młodzi to syn Danieli ze swoją dziewczyną. Przyszli spacerem, bo samochód wymagał naprawy, a z Oliwy na działkę jest tylko… 14 km.
Ale to nie był koniec odwiedzin. Kilkanaście minut po gospodarzach na działkę przyjechał mały samochodzik i wysiadły z niego trzy dorosłe osoby i malutki chłopczyk w śmiesznej czapeczce. Okazało się, że to przyjaciele gospodarzy przyjechali z ciastem i kawą, by pobiesiadować na powietrzu. Wesoła kompania żartowała sobie przy stole, a mały chłopczyk biegał po całym ogrodzie. Choć nazywa się Max, jest jeszcze dość mały, ma 3 latka. Szamrok przyglądał mu się z daleka, ale podobało mu się jak chłopczyk się bawił w chowanego ze swoim wujkiem, który wszędzie biegał za nim z aparatem i robił mu zdjęcia. Najlepsze było, gdy Max chował się za grilem. Tak! tak! To nie szamrok, ten „skrzat” to Maxiu!
Ten malec to się podobno lubi bawić narzędziami, dlatego Tadeusz wynosił różne „cuda”, np. „kij z wodą” (poziomicę), ulubioną kiedyś zabawkę Maxa, ten jednak wolał tym razem ganiać wujka Tomka.
Szamrok dla bezpieczeństwa się nie zbliżał za bardzo do chłopca, zresztą czy ktokolwiek by uwierzył, że na działce może mieszkać skrzat? ;)