Mały “pomocnik”

Szamrok właściwie nie wiedział czemu miało służyć to zamieszanie z dołem i zbiornikiem. Nigdy takiej roboty nie widział, więc ciągle zaglądał podczas pracy i się pytał. Gdy w następnym tygodniu Daniela z mężem przyjechali na działkę z samochodem załadowanym różnościami, Szamrok kręcił się za Tadeuszem, który przenosił rzeczy. Z jednej strony doglądał rozładunku, z drugiej był po prostu ciekaw, co się teraz dalej będzie działo?
No, ale jak zwykle po przyjeździe, Daniela rozpoczęła od zrobienia kawy dla Tadeusza. Przy okazji ciekawski Szamrok mógł liczyć na ciasteczko. Tym razem był to biszkopcik z galaretką wiśniową polany z jednej strony czekoladą. Mniam!
Potem wzięli się do pracy, no z wyjątkiem skrzata, bo ten chodził i zaglądał do rur, i rurek. Bardzo mu się te wszystkie przedmioty podobały. Gdy Tadeusz zabrał się za pracę zaczął mu Szamrok zadawać masę pytań, a do czego to, a na co, a jak to będzie działać? Z początku odpowiadał mu spokojnie na pytania, z czasem jednak, gdy za bardzo go zmęczył, gospodarz spojrzał na niego wymownie i skrzat zamilkł. Wiedział już, że będzie to toaleta i zostanie połączona z wielkim zbiornikiem zakopanym w dole.
Szamrok starał się nie zamęczać pytaniami, ale po pewnym czasie nawet podał jakieś potrzebne rury czy narzędzia, co przepełniło go dumą. Polubił te wspólne dni z gospodarzami, bo wtedy na działce zawsze działo się coś ciekawego. Gdy na koniec Tadeusz odkręcił wodę i pokazał mu jak działa spłuczka, Szamrok już wiedział o co było tyle zachodu.
Potem jeszcze Tadeusz zakopywał resztę instalacji w ziemi i wyrównywał teren. A że padał deszcz, glina stała się śliska, to Szamrokowi udało się nieźle pobrudzić. Ale oczywiście musiał wszystko widzieć!