Praca i wypoczynek
Życie na działkach płynęło wartko. Codziennie było coś ciekawego do obejrzenia. Szamrok kładł się spać zmęczony, tak go te wszystkie „ciekawostki” absorbowały. Pewnego dnia postanowił sobie poleniuchować i nigdzie nie chodzić. Rankiem nie wstał jak zwykle, tylko… przewrócił się na drugi bok. Jakoś jednak nie mógł dalej spać. W końcu łóżko jakby go „bodło” w boki i wstał leniwie. Zaparzył sobie ziółek, troszkę pojadł chleba i poczuł się od razu lepiej.
Gdy na działkę przyjechali gospodarze, Szamrok całkiem zapomniał o lenistwie. Zauważył, że przy Tadeuszu to się nie da poleniuchować, sumienie by „zagryzło”. Gdy się rozłożyli, napili wspólnie kawy, przy której skrzat dostał swoje ulubione ciasteczko maślane, przyjechał samochód dostawczy z materiałami budowlanymi.
Tadeusz nie dopił kawy, poszedł i odstawił część boczną ogrodzenia, dla wyładunku. Szamrok nawet nie zauważył kiedy gospodarz zdemontował przęsło. Na samochodzie były bloczki cementowe i zaprawa murarska. Zaczęło się noszenie ich na plac. Szamrok nawet nie miałby szansy takiego bloczka podnieść, więc tylko patrzył jak Tadeusz pracuje. Potem usłyszał, że te niepozorne bloczki ważą w sumie półtora tony! Do tego jeszcze worki z zaprawą. Tym bardziej rósł jego podziw dla gospodarza. Nawet szybko się udało rozładować i dostawca odjechał.
Tadeusz potem założył ponownie przęsło płotu na miejsce i przykręcił śruby. Skrzat plątał się pod nogami i próbował pomagać przynajmniej tym, że podawał narzędzia. Po takim wyładunku trochę przerwy na dopicie kawy i kolejne ciasteczko dla Szamroka.
Ledwie trochę odpoczęli zaczął padać ulewny deszcz. Tadeusz szybko musiał schować worki z zaprawą, by nie zamokły. No i co tu robić jak leje z nieba? Siedzieć i czekać jak przestanie! Jednak nie trzeba było długo czekać, gdy przyjechał kolejny samochód. Tym razem ze znajomymi, którzy jak się okazało przyjechali na grila. Zabawnie wylądało jak Daniela stała przy grilu z parasolką i pilnowała jak piecze się mięso. Zapachy jak zwykle rozprzestrzeniały się i zapowiadało się smakowite jedzonko: białe kiełbaski grillowe i „skrzydełka diabełka” przygotowane przez gospodynię oraz karkóweczka przywieziona przez gości. Do tego pełna miska sałatki i chlebek – mniam! Szamrok pierwszy zasiadł na ławeczce i próbował tych pyszności.
Przy rozmowach miło płynął czas i szybko nadszedł chłodny wieczór.