Ogrodowe „filozofie”

Może się wydawać, że zakładając ogród wiemy czego po nim oczekujemy. Jednak czas weryfikuje nasze poglądy i niejednokrotnie musimy dopasować nasze projekty do tego, co jesteśmy w stanie wykonać. Barierą jest czas, który możemy na ogród poświęcić, miejsce, warunki, w końcu nasze zdrowie.
Natura także weryfikuje nasze „pomysły”. Przekonałam się o tym wiele razy, gdy posadziłam rośliny zbyt delikatne i te najzwyczajniej mi przemarzły, albo okazały się smakowitym kąskiem dla działkowych wyjadaczy takich, jak nornice czy krety.
Bardzo ciekawa dyskusja toczy się w wątku forum.poradnikogrodniczy.pl nazwanym przeze mnie „Zielonym do góry!” – ogrodowe „filozofie” http://forum.poradnikogrodniczy.pl/zielonym-do-gory-ogrodowe-filozofie-vt1747.htm Polecam!
W nim także o rozmaitej filozofii działkowców, czy uciążliwościach wspólnego bytu, pewnie także o radościach z bycia ogrodomaniakiem.
Przeglądałam ostatnio swój temat na cytowanym forum, w którym pisałam o swojej działce zanim jeszcze powstał ten blog. Taka lektura po czasie dała mi możliwość prześledzenia tego, jak ciągle zmieniają się pomysły, jak styl życia i potrzeby powodują ewoluowanie pomysłów. Jeszcze jakiś czas temu mówiłam o pozostawianiu miejsca na działce na rekreację, dzisiaj już widzę, że z powodu mojego nieokiełznanego łakomstwa na nowe rośliny, miejsca tego jest coraz mniej.
Jeszcze w zeszłym roku pisałam, że w miejscu, gdzie obecnie stoi wiata, po zbudowaniu domu postawimy moze jakąś huśtawkę czy bujaną ławkę. Teraz już wiem, że będzie tam reprezentacyjna część ogrodu w stylu inspirowanym kulturą Dalekiego Wschodu, czego czytający ten blog i znający moje zainteresowania mógł się domyślać.
Namawiam do filozofowania także w tematach ogrodowych.
:)