W nadwodnym świecie

Szamrok często chodził na spacer nad staw. Pływające tam ptactwo się go wcale nie obawiało, był niewiele większy od kaczki krzyżówki. Zresztą łatwo ukrywał się w porosłej trawą nadwodnej gęstwinie. Chętnie obserwował, gdy łabędzie zakładały wiosną gniazdo. W tym celu dosłownie wycięły okoliczne zarośla trzcinowe.
Inaczej niż łyski, które ukrywały swoje mniejsze gniazda wśród nawodnych zarośli. Na tym stawie mieszka jedna para łabędzi, łysek wypatrzył aż trzy gniazda, a kaczki widział jak już wodziły swoje młode po stawie. W czasie, gdy krzyżówki wysiadywały swoje jajka na stawie widoczne były tylko samotne kaczory.
W końcu jednak, gdy przyszedł nad staw zobaczył, że para łabędzi pływa daleko od swojego gniazda… niestety bez młodych, “brzydkich kaczątek”, a raczej łabędziątek. Bardzo go to zmartwiło, nie wiedział nawet dlaczego tak się stało.
Gdy obszedł staw dookoła na gnieździe zobaczył dwa jajka, porzucone.

Czyżby zmarzły? Może matce w trudnych warunkach pogodowych nie udało się utrzymać właściwego ciepełka? – zastanawiał się – Powodem opuszczenia gniazda mogła też być ingerencja jakiegoś drapieżnika. Kto to wie co się wydarzyło?
Szamrok pomyślał, że przecież za rok znowu będą próbować wychować młode. Z satysfakcją oglądał mamę łyskę z młodym, które nawoływały się nawzajem charakterystycznym głosem ściszonej trąbki.

Inna łyska ze swoim partnerem dopiero teraz budowała gniazdo na środku stawu, na ławicy roslinności wodnej. Samczyk “dowoził” jej ucięte przy brzegu trzcinowe materiały budowlane, które ona umieszczała w podstawie gniazda.

Łabędzie, pomimo swojej straty, dumnie pływały po stawie. Ich silny instynkt terytorialny przejawiał się teraz w przeganianiu mniejszych kaczek i łysek ze swojego miejsca żerowania. Szamrok widział też jak łabądź pogonił po tafli stawu kaczą mamę z czwórką kaczuszek. Na odsiecz przypłynął dzielny tata kacząt, ale i tak oddaliły się od zbyt “nerwowego” i większego pobratymca. Łabędzie przewyższają wielkością inne przebywające na stawie ptactwo wodne i z tego powodu ono odczuwa respekt przed władczym samcem. Szamrok słyszał od sąsiada, że wiosną, gdy jeszcze samica wysiadywała jajka, do brzegu zbliżył się jakiś pies i zaczął oszczekiwać łabędzie. Łabądź broniąc swojego terytorium wciągnął pieska pod wodę i go utopił.
Ot i taka walka o przetrwanie – jak to w naturze bywa. Szamrok po tym jak usłyszał o tym zrobił się ostrożniejszy, w starciu z łabędziem nie miałby przecież szans.
Gosia on 02 sty 2010 at 2:27 pm #
A co nowego u Szamroka?? Minęło pół roku a tu taka cisza. Czyżby wyruszyl do ciepłych krajów? ;) Danielo proszę o nowe wieści z Szamrokowa…
daniela on 02 sty 2010 at 7:53 pm #
Przyznam Gosiu, że poza brakiem czasu, jakoś i weny chwilowo brakuje. Ale kto wie, może jeszcze o Szamroku będzie.