Liliowce – piękność jednego dnia – cz. 2

Fot. Emil
Nie tylko kwiaty
Całkiem niedawno powstały trwałe chimery liliowców o pasiastych liściach, które będą prawdopodobnie konkurować niedługo z funkiami. Liści tych liliowców nie atakują i nie dziurawią ślimaki, dzięki czemu kępy roślin stanowią ozdobę rabat przez cały sezon wegetacyjny.
Wytrwałość
Kiedyś uważano, że zimozielone odmiany liliowców nadają się wyłącznie do uprawy w ciepłym klimacie, natomiast te zapadające w spoczynek zimowy – w chłodnym (również i w Polsce). Są już jednak zimozielone odmiany liliowców całkowicie mrozoodporne, jak All About Eve, Darla Anita czy Puccini. Rośliny z tej grupy można z powodzeniem sadzić i hodować od równika po północną Kanadę i Norwegię. Na razie takich odmian jest jeszcze mało, ale już wiadomo, że to właśnie do nich należeć będzie przyszłość!

Fot. Emil
Wielkość
Wysokość liliowców jest bardzo zróżnicowana – od miniaturowych o wysokości 30 cm do gigantów 150 cm. Średnica kwiatów miniaturowych waha się od 2,5 cm do 10-12 cm, wysokie mogą mieć 9-27 cm – u form klasycznych. Liliowce typu „spider” mogą być jeszcze większe. Np. „pająk” o nazwie Tarantula może mieć w optymalnych warunkach 32 cm średnicy.
Ogrodnicy zakładający ogrody stosują liliowce najczęściej do obsadzania ścieżek z kamiennej kostki czy maskowania brzegów oczek wodnych. Wszystko to z powodu rozpowszechnienia odmian liliowców, nie są to już tak drogie i ekskluzywne rośliny jak dawniej. Oczywiście nowe odmiany osiągają jeszcze niesłychane ceny (np. 300 dolarów za okaz), jednak te z kilkuletnim rodowodem stają się dostępne dla każdgo.
Nie należy jednak przerażać się cenami, ponieważ liczne zalety liliowców stawiają te kwiaty w ścisłej czołówce bylin ogrodowych. Nawet ich główna wada – okres trwania otwartego kwiatu tylko jeden dzień, ulegnie zmianie w najbliższej przyszłości. Kilka nowych odmian ma już trwałość kwiatu wydłużoną do półtora-dwóch dni. Najlepsi hodowcy pracują intensywnie nad wydłużeniem trwałości kwiatu. Jeżeli uda się wyhodować liliowce kwitnące 3-5 dni, to liliowce nie będą miały wielu konkurentów w ogrodach.

Liliowce można zestawiać z kosaćcami, funkiami, żurawkami, łubinem ogrodowym i piwoniami. W cienistych miejscach ładnie komponują się z kępami paproci, języczki i rodgresji. Zestawienia te gwarantują nie tylko efekt podczas kwitnienia, ale również ciekawy kontrast ich pokroju, gdy już przekwitną.
Uprawa liliowców jest naprawdę łatwa. To byliny polecane zarówno dla początkujących ogrodników, jak również dla bardziej doświadczonych, zwłaszcza odmiany najnowsze, a przede wszystkim dla osób zapracowanych. Wiele odmian na średnio zasobnych glebach nie potrzebuje praktycznie żadnych zabiegów. Wczesną wiosną należy tylko usunąć resztki zeszłorocznych, zaschniętych liści i pędów kwiatowych.

Fot. Emil
Liliowce rozmnaża się przez podział rozrośniętych egzemplarzy. Karpy po wykopaniu lekko otrząsa się z ziemi i ostrożnie rozrywa na mniejsze części. Jeżeli karpa jest bardzo duża, możemy posłużyć się widłami amerykańskimi: dwoje wideł wbijamy w karpę wypukłymi stronami do siebie i rozginamy trzonki na zewnątrz – oddzielimy w ten sposób odpowiednią część karpy. Delikatne korzenie liliowców tworzą bulwkowate zgrubienia. Rośliny najlepiej dzielić wczesną wiosną (marzec-kwiecień) zanim rozpoczną wzrost lub jesienią pod koniec wegetacji. Trzeba uważać, żeby ich nie połamać. Liliowce łatwo przyjmują się w nowym miejscu i nie są wybredne co do stanowiska. Dobrze rosną w każdej ziemi, na słońcu i w półcieniu (wtedy jednak słabiej kwitną), blisko wody i w kompozycjach z innymi roślinami na mieszanych rabatach.
Są długowieczne – w jednym miejscu mogą pozostawać 20 i więcej lat. Aby dobrze się rozwijały, sadzimy je co 40-50 cm.
Ja na swojej działce mam dopiero zalążki zbioru (Mallard, Cartwheels i jakieś odmiany dzikie, oraz jeden najnowszy, miniaturowy). Rośliny te wybitnie sprawdziły się na moim słonecznym, południowym zboczu. Są wytrwałe podczas suszy, bo korzenie doskonale magazynują wodę na swoje potrzeby. Nie niszczą ich liści żadne owady, widocznie im nie smakują. Gdy przyjeżdżam na działkę w weekend, wiem, że nie muszę się o nie martwić. Ich kwitnienie, choć jednodniowe, daje niesamowitą satysfakcję i czekam na nie corocznie. Gdy kępa się rozrasta wytwarza wiele pędów kwitnących, każdy zamykający się kwiat daje miejsce kolejnemu. Przez to ich kwitnienie trwa do kilku tygodni, a nawet – u osób mających wiele odmian – paru miesięcy.

Fot. Emil
Rada
Znalazłam dobrą podpowiedź, jak rozdzielać splątane rośliny przy przesadzadzaniu. Powinno się korzenie zamoczyć w wiadrze na godzinę, wtedy łatwiej je rozplątać. Także przed posadzeniem warto dać się korzeniowi „napić” wody, łatwiej będzie mu się przyjąć.
Nie mogłabym oczywiście pominąć faktu, że liliowce to także kwiaty dla smakoszy, obsmażone pąki kwiatu stanowią przysmak kuchni orientalnej, tylko czy ktoś zechciałby je jeść? Są zbyt piękne!
Co roku powstają tysiące nowych siewek liliowców, z których rejestruje się i wprowadza do sprzedaży dziesiątki odmian. Te sprzed roku czy dwóch niczym już właściwie nie przypominają poczciwego, znanego „smolinosa” poza tym, co dla ogrodnika jest ważne: odpornością i łatwością uprawy. Za to efekt wprowadzenia nawet kilku mieszańców liliowców do ogrodu przechodzi zwykle nasze najśmielsze oczekiwania.
Szczególne podziękowanie dla mojego kolegi Emila z ForumOgrodnicze.pl za udostępnienie zdjęć z własnej kolekcji liliowców.
Ewa Stępień on 24 sie 2009 at 10:28 pm #
Bardzo ciekawy i przydatny ,praktyczny materiał.Sama aktualnie wykopałam WIELKĄ kępę liliowca żółtego i nie bardzo wiedziałam jak zabrać się do jego podziału.Skorzystam z mądrych rad i spróbuję.Myślę ,że w ten opisany sposób pójdzie nieźle.
PS.Przeglądam strony z liliowcami bo chcę zakupić ok 10 szt różnych liliowców i nie bardzo mogę się zdecydować. Ogólnie biorąc brakuje mi na tych stronach przy zdjęciach opisu roślin. Nie chcę kupować przypadkowych tylko „dla zdjęcia”