Budowanie, budowaniem, ale w ogrodzie poza pracami, które nieco ogród niszczą toczy się dalej życie. Lipiec to czas kiedy kwitnie w nim wiele roślin. Muszę przyznać, że przygotowałam się do budowy i niektóre rośliny – jeśli znajdowały się za blisko placu – przeniosłam w inne, bezpieczne miejsca. Straty są niewielkie, co mnie cieszy. Poza tym panujące wszechobecnie wióry drewna z czasem zostaną przyswojone przez naturę.

W czasie gdy fotografowałam rozwój budowy domku, zrobiłam troszkę zdjęć roślinom. Oto kilka z nich.

Do róż zastosowałam w tym roku szczepionkę mikoryzową i pewnie to z jej powodu róże odwdzięczają się pięknym kwitnieniem. Niestety róża Parade (moja ulubiona) nie podniosła się po wiosennym przymrozku, który uszkodził nieodwracalnie krzew. W jej miejsce – dość przewiewne – posadziłam sadzoneczkę (odrost) Lonicery acuminata (zdjęcie rośliny matecznej z boku wiaty poniżej), bo stworzy na wejściu w ogrodzie ładny, żywy oplot. Ze względu na jej wytrzymałość na przymrozki będzie lepszym rozwiązaniem, po drugiej stronie nasadzona została róża pnąca Dorothy Perkins (niedługo będzie kwitła).