Storczyki po okresach wspaniałości, wtedy gdy pięknie kwitną, mają okresy spoczynku. Właściwa pielęgnacja daje możliwość uzyskania ponownego kwitnienia. Kolejny stopień wtajemniczenia dla hodowcy-amatora to uzyskanie kolejnych kwitnień, rozmnożenie rośliny, uzyskanie odrostów, umiejętność przesadzania itd.

Często spotykam się z tym, że osoby mające w swoim domu storczyki, z jednej strony są zaciekawione tematem i metodami pielęgnacji. Z drugiej uważają, że skoro im jest dobrze tak jak jest, nie będą zmieniać nawyków, stosować do podlewania wody destylowanej, czy chociażby przegotowanej. Czasem bardziej są przywiązani do jakiejś niezbyt fortunnej doniczki niż do samej rośliny. Dziwi mnie to, ale storczyki są moim zdaniem nie takie wymagające i dziarsko sobie radzą nawet w gorszych warunkach. Oczywiście na dłuższą metę niedogodne warunki mogą je niszczyć.

Chcę pokazać zmiany jakie zaszły wśród moich storczyków. Po okresie kwitnienia przeszły w stan spoczynku. Wtedy – było to w kwietniu – w ramach akcji na Forum Ogrodniczym producenta mikoryzy Mykoflor, otrzymałam do testowania mikoryzę dla storczyków (taką wybrałam). Od razu po otrzymaniu przesyłki wykonałam kąpiel moim roślinom, do tej kąpieli dodałam mikoryzę. Ma ona za zadanie polepszenie stanu roślin przez lepsze warunki dla systemu korzeniowego, lepsze pobieranie składników pokarmowych z podłoża.  Z pewnym niedowierzaniem przyjęłam już po dwóch tygodniach pewne ożywienie moich roślin. Przejawiało się na początku głównie w postaci pojawiania się młodziutkich korzeni z widocznymi stożkami wzrostu. Korzonki te miały wygląd nieco inny niż dotychczas, nazwałabym go “wzorcowym”, słowem piękne zdrowe korzenie. Pojawiły się także jakieś zalążki nieśmiało wychodzące z ziemi (Cambrie), zalążki nowych pseudobulw.

Obecnie wyżej pokazywany Phalenopsis posiada trzy kwitnące pędy, dwa wypuściły ze śpiących pączków wcześniejszych pędów kwiatowych, jeden rozwinął się z pokazywanego nowego pędu i teraz ma 6 pąków kwiatowych.

Jedna z moich Cambrii straciła główną pseudobulwę, jednak pozostała młoda i obok niej rozwija się kolejna. Ostatnio chciałam usunąć martwe pozostałości i postanowiłam ją przesadzić. Podczas przesadzania się okazało, że w środku znajduje się gnijąca doniczka rozsadzeniowa, maleńka, pewnie w niej hodowano młode okazy. Usunęłam wszystko co ograniczało wzrost systemu korzeniowego, korzenie przebiły się poza obręb tej maleńkiej doniczki, ale system korzeniowy wyglądał zadowalająco. Niestety nie usunęłam do końca pozostałości uschniętej starej pseudobulwy, gdyż znajdowały się pod nią silnie trzymające, zdrowe korzenie. Mam nadzieję, że moje przesadzanie jej pomoże, oczywiście zastosowałam kolejny raz mikoryzę do storczyków Mykoflor (mikoryzy nie można przedawkować).

Kolejna Cambria była moim nabytkiem za przysłowiowe grosze, kupiłam ją do towarzystwa poprzedniej (tamta kwitła). Biedna stała w rogu kwiaciarni, wśród roślin przekwitniętych, niehandlowych. Wybrałam jeden z największych okazów i postanowiłam mu stworzyć takie warunki, by zakwitł. Roślina bardzo ładnie się rozrosła, pojawiły się kolejne dwie pseudobulwy u nasady starej, podpierające się młodziutkimi, delikatnymi korzonkami. Obecnie każda z nich wypuściła swój pęd kwiatowy z wieloma pąkami. Zupełnie nie wiem jakiego są koloru i kształtu, bo panie z kwiaciarni tego nie pamiętały, czekam zatem na ich rozkwit.

Także moje Dendrobium nie próżnowało, rozwinęła się pięknie nowa pseudobulwa z kilkoma liśćmi. Wczoraj u jej szczytu dostrzegłam młodziutki pęd kwiatowy, więc i ona zakwitnie niedługo.

To na razie tyle z mojej kolejnej relacji.

C.d.n.