Łucjusz – na dobry początek

Powoli przygotowuję się do założenia ogrodu japońskiego, a raczej stylizowanego na japoński na części naszej działki. Po zbudowaniu domku zdecydowaliśmy się na rozebranie drewnianej wiaty, której już nie używamy. W ten sposób zyskam miejsce na stworzenie wizytówki ogrodu w najbardziej widocznym miejscu przy furtce.
Gdy przygotowywałam się do takiego założenia czytałam sporo o gatunkach roślin, które można użyć w takim przypadku. Nomen omen okazało się, że rośliny, które w okolicy wiaty były nasadzone jak najbardziej pasują do takich pomysłów. Są to: kalina koralowa, krzew żylistka o białych kwiatach, młodziutka hortensja krzewiasta (też biała), jodła koreańska, sosna czarna (której wzrost zaczęłam ograniczać), pnący drobny wiciokrzew, zawilec japoński, ciemiernik, liliowce czy młode drzewko klonu pururowego posadzone przy kamieniach. Tym samym już jakiś poczatek jest. Mam w ogrodzie jeszcze iglaki, które są wstępnie formowane w stylu bonsai.

Ostatnio zakupiłam miniaturowe drzewko-krzew Wiąz ‘Jacqueline Hillier’ (na pierwszym zdjęciu). Pokrój tego drzewka idealnie pasuje na prowadzenie go w stylu bonsai, każda napotkana znajoma osoba mówiła: skąd masz takie ładne bonsai? Gdy wracałam z nim po pracy poprosiłam najmłodszego syna Alana o pomoc w niesieniu, bo donica była dość ciężka. Z jakiegoś powodu Alan nazwał wiąz Łucjuszem i przyznam, że to imię mi się spodobało, pasuje do niego.
Herbi on 04 sie 2009 at 4:32 pm #
Ogród japoński nawet najmniejszy to ciekawy pomysł i będę trzymał kciuki za powodzenie projektu. Łącznie z Feng shui nada twojemy ogrodowi egzotycznego stylu.
Feng shui to starożytna praktyka planowania w celu osiągnięcia zgodności ze środowiskiem naturalnym i w takim kierunku rozwijam mój nieduży ogród. Podstawowa różnica jest tylko taka, że pozostawiam roślinom więcej swobody niż to jest w ogrodach japońskich. Staram się zadbać o zwierzęta, które były tu jako pierwsze i dawać im to czego potrzebują.
Być może i u nas ktoś skodyfikuje zasady takich ekologicznych ogrodów, doda im prostą filozofię i wyjątkową nazwę.
Bardzo bym tego chciał (-:
Fēng shui to życiowa siła/istota, która jest) niewidzialna i nieuchwytna. W naszym kręgu kulturowym może przyjęłaby się np. nazwa VMN Lecząca siła natury (vis medicatrix naturae) ale najpierw więcej ludzi musiałoby swą świadomość skierować ku naturze. Tak myślę. W każdym razie ważna jest inspiracja.
daniela on 05 sie 2009 at 8:09 am #
Zdecydowanie zamysł stworzenia fragmentu ogrodu w stylu japońskim jest dla mnie wyzwaniem. Chciałabym przeciwstawić taki widok stylowi soczystych, ukwieconych ogrodów i sadów. Z jednej strony jest we mnie tęsknota za pełnym, bujnym ogrodem, dość mocno zarośniętym, z drugiej – do lekkości, prostoty, czystych form. Pewnie ogród jest takim miejscem, gdzie przy odrobinie cierpliwości i wyczucia moga się udać rozmaite połączenia, także te egzotyczne. Poza tym dobrze jeśli ogród „mówi” o zainteresowaniach i charakterze samego ogrodnika.
:)