Ostatnia zima nie była łaskawa dla wielu roślin, także dla moich ukochanych róż. Jedną różę całkiem wyrzuciłam, z krzaczka został ślad w postaci martwego kołka wbitego w ziemię, inne odbijają, ale w tym roku rewelacji się nie spodziewam. Nic to,  Daniela!

Zakupiłam pięć nowych gatunków róż – cztery historyczne i jedną angielską. Przy wyborze kierowałam się mrozoodpornością, te wybrane odmiany maja naprawdę wysoką (od -32 do -34 stopni C). Teraz wystarczy się przekonać, czy przetrwają kolejne zimy.

Na zbliżeniu Prickly Red.