Szamrok zaczął się przyzwyczajać do otoczenia. Kolejne dni upłynęły mu na rozglądaniu się wokół. „Jego” teren ma dobre ogrodzenie, więc nie ruszając się poza może czuć się bezpiecznie. No jedynie ptaki czy koty nie liczą się z płotami.
Już drugiego dnia zauważył swojego sąsiada z zamieszkałej działki. To jakiś dziwny człowiek, przygarbiony, w filcowym kapeluszu przewiązanym widocznie dla ozdoby białym sznurkiem, lekko kulejący. Gdy go zobaczył pierwszy raz szedł gdzieś z małym czarnym psem, takim zwyczajnym wielorasowcem. Piesek chyba młody, bo podskakiwał i radośnie szczekał, zaczepiając swojego pana. Oddalili się w stronę lasu, tam gdzie Szamrok jeszcze nie był.
Czytaj Dalej »