Kicek

 

Szamrok coraz więcej czasu spędzał na powietrzu, wolnymi krokami przychodziła w te okolice wiosna. Jeszcze parę dni temu leżało 20 cm śniegu, a krokusy zaczęły wychodzić na słonko. Coraz częściej na działki przyjeżdżali ludzie i skrzat mógł się im spokojnie poprzyglądać. Coraz częściej towarzyszył mu w tym kot Mariana, zwany Kickiem z powodu swojego dziwnego, zajęczego skakania. Na początku, jak pamiętacie, Szamrok trochę się go obawiał, jednak już się tak przyzwyczaił do zwierząt Mariana, a i one do niego, że nie bał się o siebie. Kiedyś, dawno temu zadrapał go kot, więc Szamrok w tym temacie był niezwykle ostrożny. Kiedyś z daleka wydawało mu się, że kot jest czarny, ale jak go zobaczył u Mariana z bliska okazał się prawdziwym, pręgowanym niczym tygrys kotem.

Czytaj Dalej »

Gościna

W pierwszym momencie Szamrok czuł się nieswojo, nie miał wielu kontaktów z ludźmi, ze względu na swój niewielki rozmiar był raczej w stosunku do nich nieufny. Ale stanął gdzieś niedaleko piecyka, bo tam było bardzo ciepło, a ciepła najbardziej mu brakowało. Z tej zwyczajnej „kozy” promieniowało przyjemne ciepło i przez szpary w szyberku można było nacieszyć oko iskrami z palącego się drewna.

Czytaj Dalej »

Ileż warte postanowienia?

Długo nie wytrwał w tym postanowieniu, bo śnieg śniegiem, ale chciałoby się poszukać czegoś do zjedzenia. Niewielkie zapasy Szamroka kończyły się, a zimno potęgowało wrażenie głodu. Postanowił zbliżyć się do domku Sama i podejrzeć, czy u niego nie ma resztek jedzenia. Gdy rankiem zobaczył, że Sam wychodzi z rowerem, narzucił na siebie ciepłą kamizelkę z kawałka króliczego futra, wziął kijek wędrowca z przybitym kawałeczkiem kolczastej skórki jeża – tak na wszelki wypadek, gdyby spotkał psa lub kota – i poszedł w kierunku domku Sama.

Czytaj Dalej »